Świetliki i Bogus Linda
…po imprezie…
ostatnimi czasy poznaje fajnych ludzi…
ostatnimi czasy dobrze miec takich ludzi obok siebie..
Świetliki i Bogus Linda
…po imprezie…
ostatnimi czasy poznaje fajnych ludzi…
ostatnimi czasy dobrze miec takich ludzi obok siebie..
ostatnio nie poznaje siebie..
ostatnio dziwnie zycie plynie
ostatnio filozofuje..
liczba 4 sponsoruje dzisiejszy wpis
pierw cos do posluchania, pozniej do obejrzenia
p.s. jesli ktos nie widzial filmu “4 rooms” to koniecznie polecam!!
———————————————————————————
koncowka to mistrzostwoooo
a tak poza tym to nic mi sie nie chce
filozofii ciag dalszy…
ale weekend byl calkiem calkiem
troche w aucie spedzony, troche z aparatem i oczywiscie ze swietnymi ludzmi
(p.s. modlekom bardzo dziekuje za te chwile)
cos do posluchania (ukradzione od oli sz)
Oszibarack
kto sie pytal to wie, kto nie wie to powtorze – bylo BOSKO
nie bylem jeszcze na czyms takim..
kultura, organizacja, ludzie, MUZA, oprawa graficzna – wszystko na cholernie wielkim poziomie
DAY 1 (czwartek)
wyjechalismy z ekipa w czwartek ok 23..wczesniej maro spotkal sie z dziewczynami z grona ktore jezdzily tam pare latek z rzedu i sie wypytal co trzeba zabrac i jak sie przygotowac (np: dobrze miec kalosze, ktorych i tak nie zabralismy
)
DAY 2 (piatek)
podroz.. 6,5 godziny i na miejscu..jechalo sie na poczatku ciekawie bo uciekalismy z 50km przed burzami ale potem to juz lajtowo..na miescu o 5.30 byla juz mala kolejeczka ok 30 osob obslugiwane przez jednego czlowieczka czekajacych na wymiane biletow na opaski ale jakos poszlo. oczywiscie dzien wczesniej sie zrobilo odpowienie zakupy % oraz troche innych przysmakow i pochowalo sie w szpiwory i plecaki by je wniesc..
akohol slusznie ze byl zbunkrowany, a reszte 1go dnia bez problemu mozna bylo przemycic (odnosnie piwa-tolerowany byl tylko Heniek)
pole namiotowe bylo podzielone tak jakby na 3 poletka..pierwsze juz bylo zajete przez ludzi ktorzy przyjechali w czwartek, my sie ustawilismy na srodkowym i porezerwowalismy miejsca na reszte pipul ktorzy przyjechali pozniej..obok nas trafilismy na litwinow, jakis wroclawiakow i reszte polski
odnosnie narodowosci to mozna bylo spotkac: hiszpanow, anglikow, norwegow, szwedow, niemcow, polakow, ukraincow, wspomnianych litwinow i to chyba na tyle
dziwny byl ten dzien bo kazdemu z nas wydalwalo sie ze jest z 6 godz do przodu (np byla 8 a tobie sie wydalalo ze jest 14) heheh.. slonce grzalo, piwo sie lalo wiec bylo dobrze
na teren koncertow wpuszczano od 15 dopiero..do tego czasu bylo opalanko, troche kimanko itd
poszlismy dopiero na chyba bodajze 19 do namiotu (tz. scena “tent stage”) – wystepowal zespol MITCH&MITCH BIG BAND.. (czyt. ZBAZOWANY ANGOLSKI BAND) zrobili male instumentalne show ktore sie calkiem dobrze przyjelo
after mialo byc pieknie – bo wyczekiwana przeze mnie MUZYKOTERAPIA ale…ale nagle wyszla Pani i powiedziala ze niestety ale organizator sie nie dogadal (powtorze NIE DOGADAL) z zespolem i owolano wystep…dla mnie to bylo jak i oczekujacych zenadą (taka mala 1 wtopa organizatorow)
wiec zawinelismy sie ekipa z namioru i podrodze na scenie mlodych talentow natrafilismy na BIFF – polski zespol…grali troche podobnie jak Ścianka ale calkiem dobrze sie sluchalo
potem nie pamietam czy byl come back na male co nie co do namiotu czy pojscie na Editors i The Raconteurs..wiem ze wpadlem na bank na Fischerspooner, ktory zrobil show na scenie stylizacja oraz swoimi kawalkami..
potem byla jeszcze roisin murphy ale maro juz nie dal rady.. i poszedl w kime
DAY 3 (sobota)
hmm..pobudka ok 9 bo bylo tak duszno juz w namioce ze nie dalo sie spac..
jakies sniadanko na trawie tego typu:
potem z ekipa postanowilismy isc poplazowac
grill, browarki, reczniki i heya..
c.d.n
droga na..
na miejscu.. 5.30 rano (piatek)
niewyspani, padnieci ale szczesliwi
i nadszedl czas zwiedzania..
poznawania nowych ludzi..(skad ten angol sie tam wzial?)
pozywienia sie..
i wspolnego zjedzenia kolacji, odmowienia modlitwy i wypicia za pogode!
a po tym czas na muzyczno-rekreacyjno-chilloutowa wycieczke
sistars
FELL THE POWER
po ciezkich nocnych wojazach przychodzil czas na odpoczynek
justyna wiedziala co jest najlepsze na kaca
a potem obiadek z grilla i plazowanko
koledzy sie ratowali nawzajem…
pamietajcie ludziska – suty trza ochraniac hahah
na plazy nasza ulubiona zabawa bylo wynajdywanie roznuch nowych sloweczek jak np: slynny MIUT albo SCISKOSZCZEK
15.55 stwierdzam ze nie moge dojsc do siebie…jak sie pozbieram to napisze calkowita relacje
godzina 3.05
na szybkiego…z niedzieli
(foty robione olympusem kieszonkowym 7,1 mln pixeli :/)
CHEMICAL BROTHERS!! (bogowie)
GOLDFRAPP
MASIVE ATTACK
JAY Z
INTERPOL
SEX PISTOLS
(wybaczcie jakosc ale tam byla sauna i tyle osob ze nie dalo sie nic lepszego zrobic)
ERICA BADU
MITCH & MITCH BIG BAND
BIFF